Cykl tricksterski, odc. 2: What’s up, doc? Tricksterzy z Warner Bros.

Co ma wspólnego Królik Bugs z Indianami Ameryki Północnej? Dlaczego kowadła nie robią krzywdy animowanym postaciom i czy bohaterowie naszego dzieciństwa to wiecznie głodni psychopaci, a może po prostu – tricksterzy?

W pakiecie, czy osobno? Cechy trickstera
W pierwszej części cyklu wzięłam na tapetę niełatwą do uchwycenia definicję trickstera. Posłużyłam się przy tym 6 punktami opracowanymi przez Williama J. Hynes’a, które według mnie, najlepiej oddają złożoność tej postaci. Z całością poprzedniego wpisu możecie zapoznać się tu – Kim jest trickster?
W skrócie, trickster według tego badacza charakteryzuje się ambiwalencją, przebiegłością, skłonnością do strojenia żartów, zmiennokształtnością oraz pomysłowością, która pozwala mu na zmianę lub zburzenie porządku. Jest też często posłańcem i pośrednikiem między ludźmi a bogami, oraz funkcjonuje jako „fix-it person”, czyli ktoś sprytny na tyle, że może naprawić większą lub mniejszą szkodę (którą nierzadko sam spowodował).
Oczywiście wszystkie te cechy nie muszą występować razem. W praktyce okazuje się, że znani nam z mitologii lub popkultury tricksterzy posiadają tylko niektóre z wymienionych aspektów. Czasem tricksterskość danej postaci jest tylko aluzyjna, czasem wręcz dosłowna (np. w sytuacji, gdy postać serialowa jest nazywana po prostu Tricksterem > Doctor Who, Supernatural). Czy da się jednak jakoś zaklasyfikować ten archetyp, tak ochoczo wykorzystywany w popkulturze? Gdzie jest jego miejsce na osi moralnej?
Trickster – zły, czy dobry?
Gdybym odpowiedziała na to pytanie jednoznacznie, przekreśliłabym wszystko, co napisał na temat trickstera chociażby cytowany już wcześniej Hynes. Przecież typową i najważniejszą jego cechą jest właśnie ambiwalencja – to ciągłe balansowanie na krawędzi zła i dobra. Ale my, ludzie, lubimy upraszczać sobie życie. Lubiliśmy od wieków.
Trickster to bardzo stara figura, wg Carla Gustawa Junga – jedna z najstarszych, zrodzona z myśli młodej jeszcze ludzkości. Ambiwalencja trickstera nie polegała pierwotnie na skomplikowanym i świadomym wyborze swojej specyficznej tożsamości – wiecznie niezdecydowanej, czy czynić zło czy dobro. Wynikała raczej z tego, że trickster był zawsze pomiędzy tym, co ludzkie i tym, co zwierzęce.
W mitach działa on wtedy, gdy kultura dopiero wyłania się z dzikiej i nieokiełznanej natury. Człowiek tęsknił jednak za porządkiem i prostotą. Właśnie dlatego, zaczął na przykład oddzielać od swoich bóstw te problematyczne moralnie ticksterskie cechy i wpychać je w inne postacie, te mniej szlachetne i mniej doskonałe.

 

Przykład? Jest pewna teoria, opracowana kiedyś przez badacza mitologii nordyckiej Folke Ströma, który widział w Lokim ciemną stronę Odyna. Opiera się na hipotezie, że z początku Loki i Odyn byli jednym i tym samym bóstwem (miedzy nimi widoczne są pewne istotne podobieństwa). Potem jednak miał zadziałać ten jakże ludzki mechanizm porządkowania wszystkiego na złe i dobre, a w konsekwencji wszystkie niegodne Asa cechy Odyna oddano właśnie Lokiemu.
No to co w końcu z tym podziałem na dobro i zło? W praktyce, różnych tricksterów możemy rozpisać na szerokiej skali, w której na jednym końcu znajduje się zło, a na drugim – dobro. Mamy więc tricksterów sympatycznych i budzących strach, okrutnych w swych żartach i tych łagodniejszych. Ale mamy przecież bardzo dużą grupę tricksterów… głupkowatych. A jak zaznaczyć na moralnej skali głupotę?

 

Skoro już przy tym jesteśmy – co powiecie na tricksterów pozornie niewinnych, bohaterów dziecięcych bajek, którzy jednak nie tracą nic z okrucieństwa charakterystycznego dla mitycznego archetypu? 
What’s up doc? Królik Bugs i tricksterzy z Looney Tunes
Nie ma chyba bardziej charakterystycznej w popkulturze grupy tricksterów niż ci wywodzący się z serii filmów stworzonych przez wytwórnię Warner Bros. Pamiętacie Zwariowane Melodie? Ech, pytanie retoryczne! Królik Bugs pozostaje do dziś absolutną ikoną filmu animowanego, a konkurować z nim w tej materii może tylko Myszka Mickey. Ale przecież nie tylko Bugsa pamiętamy z tych szalonych kreskówek. Kaczora Duffy, kota Sylwestra, Tweetiego, Diabła Tasmańskiego, Kojota, Strusia Pędziwiatra łączą pewne wspólne cechy.
Niezależnie od tego, kto jest bohaterem odcinka Looney Tunes, filozofia pozostaje podobna. Mamy zazwyczaj do czynienia z dwójką bohaterów, z których jeden próbuje złapać drugiego. Złapać i pożreć.
By złapać swoją ofiarę (lub – uciec od niebezpieczeństwa), bohaterowie Zwariowanych Melodiiprześcigają się w kreatywności. Zastawiają pułapki, wymyślają rozmaite sposoby na dopięcie swego, naginając przy tym wszelkie zasady fizyki, dynamiki, chemii i przede wszystkim – prawdopodobieństwa. Wystarczy przypomnieć sobie choćby jeden epizod z Kojotem Wilusiem i Strusiem Pędziwiatrem, lub Sylwestrem i Tweetim. Spryt i pomysłowość bohaterów zawsze idzie jednak w parze z głupotą! Kojot nie robi przecież nic innego, jak tylko ciągle wpada w zastawione przez siebie sidła. Albo zostaje po prostu wykiwany przez strusia. I często nie ma to nic wspólnego z subtelnością.

 

No właśnie – gdyby nie to, że jesteśmy przyzwyczajeni z postaci Warner Bros. się śmiać, to pewnie ze zgrozą spojrzelibyśmy na ich wybryki. Makabreska, jaką odstawiają Bugs i spółka jest zabawna tylko dlatego, że jest doprowadzona do granic absurdu. Doskonale wiemy, że w kreskówce kowadło spadające na Kojota zamieni go w płaską plamę tylko na chwilę. Potem nasz niestrudzony bohater po prostu odklei się od powierzchni i… przystąpi do obmyślania kolejnego genialnego planu.
Amerykańskie mity w kreskówkach
A teraz do rzeczy – gdzie w tym wszystkim trickster? A no – wszędzie! A żeby się o tym przekonać, wystarczy sięgnąć do mitów Indian Ameryki Północnej, gdzie napotkamy takich zwierzęcych tricksterów jak Kojot i Zając. Trickster plemienia Winnebagów o wdzięcznym imieniu Wakdjunkaga był, podobnie jak postaci z kreskówek, jednocześnie głupi i pomysłowy, okrutny i pocieszny, potworny i ludzki.
Nie da się ukryć, że amerykańska wytwórnia wiele cech swoich bohaterów (z Bugsem na czele), zaczerpnęła z tradycji rdzennych mieszkańców kontynentu. Na marginesie – indiański trickster jest chyba najbardziej „pokazowym” i „idealnym”przykładem tego archetypu. To znaczy takim, na postawie którego powstają wszelkie definicje tricksterów. I znowu – jako że to prastara figura, jej motywacje nie są wysublimowane, a raczej bardzo pierwotne i instynktowne. Jeśli zabiera się on do skomplikowanych planów, czy wymyślnych (acz okrutnych) dowcipów, to zazwyczaj dlatego, że jest głodny. Bardzo głodny. Rozbuchane popędy i potrzeby fizjologiczne to z resztą także typowy przymiot tej postaci. Coś, co próbuje przechylić szalę trickstera w stronę zwierzęcości i natury. Wiecie, trickster lubi jeść, spać i uprawiać seks (może przy tym zmieniać płeć i zachodzić w ciążę – co spotkało zarówno Lokiego, jak i Wakdjunkagę).
Animowani znajomi z dzieciństwa co prawda oszczędzili nam takich bezeceństw, chociaż przecież nie można nazwać ich całkowicie grzecznymi (a pewnych aluzji seksualnych jako dzieci nawet nie załapaliśmy). Zostaje zatem głód i to on właśnie jest motorem działań chociażby wspomnianego Kojota, czy Sylwestra (a także, pośrednio np. Elmera Fudda – myśliwego, który poluje na królika i kaczora). Ale, jak to często w mitach bywało, i w bajce pokrzywdzeni uciekający okazują się równie okrutni i przebiegli. Słodki, mały ptaszek Tweety nie raz dał przecież Sylwestrowi w kość. Mitologiczny trickster także jest oszukiwany i karany przez niedoszłe ofiary.
Jedną z cech trickstera jest ciągłe przekraczanie granic. Co to oznacza? Postaci będące w mitach tricksterami po prostu nic sobie nie robią z praw natury albo kultury. Dlatego tak często przekraczają tabu lub zupełnie bezkarnie obalają odwieczne prawa przyrody. Najlepiej widać to w zmiennokształtności, występującej w każdym micie tricksterskim. Omawiani tu animowani bohaterowie cały czas naginają wszelkie zasady racjonalnej rzeczywistości. Robią to przy tym zupełnie bezwiednie, jakby po prostu nie zdawali sobie sprawy z tego, ze narysowanie ciemnej dziury w skale, nie czyni z niej tunelu, lub też z tego, że strzał w głowę kończy się śmiercią, a nie chwilową utratą dzioba. Trickster, jako ten który nie zna zasad rządzących światem, po prostu je przekracza.

 

Przynajmniej na początku. Mity Winnebagów opowiadają historię o powolnym uczeniu się przez Wakdjunkagę życia w społeczeństwie i respektowania norm. Z nieokreślonego staje się określonym. Przypomina sobie cel swojego pobytu na Ziemi i zaczyna go realizować. Trickster przeobraża się w herosa kulturowego, pomagającego ludziom uporządkować przyrodę, pozbyć się naturalnych zagrożeń i zbudować fundamenty cywilizacji. Oczywiście taka, a nie inna forma epizodów, oparta na tradycjach slapstickowych wyklucza jakikolwiek rozwój bohaterów Zwariowanych Melodii. A może to nawet bardziej pasuje animowanym tricksterom? Mogą dzięki temu tkwić w wiecznej, szalonej pogoni, pełni zapału mimo niepowodzeń i ze stałą ilością głupawych sztuczek.  
Nie tylko Królik Bugs
Oczywiście, Królik Bugs i spółka nie wyczerpują tematu animowanych tricksterów. W sumie bardzo podobne rzeczy można powiedzieć o Animaniakach, albo Tomie i Jerrym, oraz o masie innych szalonych, kreskówkowych postaci. Chciałam jedynie wskazać, jak bardzo powszechny jest ten archetyp i jaki ma potencjał popkulturowy, od bajek zaczynając, kończąc na… no, zobaczymy na czym. W następnych częściach cyklu tricksterskiego, na który, mam nadzieję, nie będziecie musieli tak długo czekać.
Który bohater dzieciństwa kojarzy się Wam z tricksterem? Piszcie!