Han: człowiek, który został pilotem. Czy naprawdę potrzebujemy tego filmu?

Dziś krótko o tym, czy naprawdę film o Hanie Solo jest tym, czego teraz potrzebujemy. Zwłaszcza po Ostatnim Jedi i dużym rozczarowaniu, które niektórym przyniósł.

 

Jak Anakin Vaderem zostawał. Rozczarowanie numer 1.

 

1999 rok. Autorka tego bloga ma lat 9 i nie widziała żadnego epizodu Gwiezdnych Wojen. Ba, nie zobaczy jeszcze przez kolejnych 9. Ale wtedy do kin wchodzi Mroczne Widmo i wszystkie dzieciaki w podstawówce zbierają Tazo z chipsów Lays. To strasznie dziwne, że pierwsze spotkanie z moją dzisiaj ukochaną serią rozpoczęłam od grzebania w tłustych paczkach śmierdzących zieloną cebulką. I swoją drogą – mimo upływu czasu prequele Lucasa nie zdobyły miana kultowych, za to te małe plastikowe krążki z bohaterami  – z całą pewnością tak.

 

Ale nie o Tazosach chciałam. Otóż jestem w stanie sobie wyobrazić, co czuli przed nową trylogią fani Star Wars. Oto mieli dostać trzy filmy o Anakinie Skywalkerze – chłopcu, który stał się największym badassem w galaktyce. Odkrywanie backstory postaci, które kochamy. Brzmi jak fun. Prawda? Prawda?!

Po obejrzeniu Zemsty Sithów i przeciągłym, dramatycznym „Nooooo” wydobywającym się z tysięcy gardeł zawiedzionych miłośników dalekiej galaktyki twórcom pozostała jedna lekcja do przyswojenia. Mianowicie –  nie zawsze warto silić się na pokazywanie nam,  co było wcześniej. Zwłaszcza, jeśli mówimy o bohaterach, których pokochały tłumy.

 

A może my po prostu nie chcemy wiedzieć, jak Han został pilotem?

 

Do meritum więc. Po obejrzeniu trailera filmu o Hanie Solo mam poważne wątpliwości, czy naprawdę chcę tę historię poznać. Są takie postacie, które powinno się zostawić w karbonicie naszych wspomnień i sentymentów.

 

Han Solo jest… z resztą, chyba nie warto pisać kim jest Han Solo dla Star Wars i dla popkultury w ogóle. Ikona nerdów całego świata i tak dość już ucierpiała, kończąc z mieczem w brzuchu. Myślę, że dla wielu fanów ta scena jest rysą na wyobrażeniu, jakie o Hanie mieli przez lata. I jeśli solowy (he he) film o nim okaże się niesatysfakcjonujący, to ta rysa może pęknąć i zmienić się w krwawiącą ranę.

 

Han Solo film
Proszę mi nie robić średniego filmu o Hanie. Filmy o Hanie powinny być awesome!

 

Trzeba pamiętać, że duża część fanboyów nadal leczy ciężkiego focha po The Last Jedi. Jeśli twórcy dołożą nam średniawy film o Hanie, nie mogę sobie wręcz wyobrazić armagedonu, jaki się wokół disnejowskich Star Warsów rozpęta (tak, szykuję już duże zapasy popcornu). Bardzo kibicuję projektom Disneya. Mam szczerą nadzieję, że faktycznie co roku będę mogła pójść na fajny, solidny film z uniwersum.  I dlatego nie jestem pewna, czy ktoś decyzyjny  w wytwórni nie strzelił sobie w stopę. Po pierwsze plotki i zawirowania wokół np. reżyserii Solo Movie po prostu tworzą mu zły PR, po drugie – długo oczekiwany trailer na trzy miesiące przed premierą nie pokazał nam niczego intrygującego (a miał chyba za zadanie jedynie nas uspokoić, że wszystko jest pod kontrolą).

 

Może data premiery powinna jednak zostać nieco przesunięta? Tak, by wszyscy kręcący nosem na to, co stało się z Lukiem Skywalkerem u Riana Johnsona już trochę zapomnieli czy dali filmowi ocenę 5/10 czy może 5/100 (nadal jestem zdania, że za kilka lat ludzie zapomną o wszystkich wadach Ostatniego Jedi i film będzie uważany za najlepszą część nowej trylogii). No, chyba że faktycznie macie dla nas, drodzy twórcy, coś ekstra i tylko tak sobie pogrywacie. Jestem gotowa dać się zaskoczyć, tak jak dałam się zaskoczyć i oczarować Łotrem (btw. tutaj zastanawiam się, czy Rogue One to nie jest czasem najlepsza część Star Wars ever).

 

Chcemy dużo, ale z sensem!

 

Właściwie to mój sceptycyzm nic w całej sytuacji nie zmienia. I tak w maju pójdę do kina. Tyle, że naprawdę nie mam ochoty po raz pierwszy się rozczarować. W 1999 nie byłam na to gotowa. Ale wiecie, nigdy nie jest się gotowym na kiepskie Gwiezdne Wojny.

 

No to co, podobał wam się treiler, czy tak średnio? Dajcie znać!