Jak ułożyć strategię pojedynku z popkulturą?

Po ciężkim i stresującym dniu marzysz tylko o kąpieli. Długiej i gorącej. Rozbierasz się prędko, przerzucasz ręcznik przez ramię, wchodzisz do łazienki a tam…Wanna Pełna Zombie!

Przyznam rację wszystkim, którzy wytkną mi toporność tej metafory. Ale tak właśnie czuję się za każdym razem, kiedy mam ochotę zanurzyć się w popkulturowych przyjemnościach. Starzy (nomen omen) wyjadacze na blogach i portalach kulturalnych codziennie proponują mi nowe, genialne seriale, świetne filmy, fenomenalne książki. Do tego dochodzi jeszcze długa lista „Must see”, leżąca w czeluściach mojego komputera i w efekcie czuję się, jakbym sama stawała się zombie, którego żywotność ogranicza się do niewielkiego kawałka mózgu odpowiadającego za wieczny głód. Silny instynkt, pchający mnie w ten zawiły labirynt kultury popularnej i każący mi pochłaniać wszystko, ma jednak zasadniczą wadę fabryczną – nie może zostać w pełni zaspokojony.

Czy Wy również przeżywacie nienasycenie? A może czujecie, że nie ogarniacie tej kolorowej kuwety? Mam nadzieję, że tak – nie jestem w takim razie osamotniona.  

 

Jesteś jak Jon Snow – nic nie wiesz? Nie wiesz, kto to Jon Snow? Ten tekst jest dla Ciebie!

 

Ze współczesną popkulturą mamy dwa problemy. Po pierwsze: codzienna fala newsów i różnego rodzaju premier (czy to nowych odcinków, nowych filmów, komiksów itp.) faktycznie przybiera rozmiary tsunami. Po drugie: Internet i szybki przepływ informacji sprawiają, że za każdym razem stoimy (że też pociągnę dalej tę mokrą metaforę) na brzegu, wyposażeni co najwyżej w parasolkę. Innymi słowy: nawet jeśli kiedyś świat popkultury był tak samo gęsty, fascynujący i dynamiczny, to bez stałego łącza – nawet o tym nie wiedzieliśmy. Dziś możemy jedynie westchnąć i skwitować za Sokratesem „Wiem, że nic nie wiem”, lub – w nieco zmodernizowanej wersji – „Ogarniam (jedynie tyle), że nie ogarniam.”

Jak być na bieżąco z popkulturą? Czy da się poznać jej wszystkie warte uwagi teksty? Odpowiedź jest prosta. Im wcześniej przestaniesz się łudzić, tym lepiej dla Ciebie. To w zasadzie banał, ale warto o tym przypominać – nie jesteśmy w stanie przyswoić wszystkiego. Szwedzki stół, przy którym stajemy, jest po prostu zbyt długi. Dlatego powinniśmy na nim szukać tylko tego, co przypadnie nam do gustu. Nie zainteresował Cię opis serialu czy filmu? Zostaw go! Poszukaj czegoś, co upichcone jest z Twoich ulubionych składników. Zanim jednak ktoś podniesie rękę i zaprotestuje. Oczywiście, że sprawa nie jest taka prosta. Jeśli Twoi znajomi lub ludzie, których gustom choć trochę ufasz zachwalają jakieś danie, na pierwszy rzut oka nie będące w Twoim menu – spróbuj. Może odkryjesz jakiś nowy, inspirujący smak?
Wanna Pełna Zombie - pojedynek z popkulturą
Gdybym oceniała Breaking Bad po opisie na filmwebie, prawdopodobnie nie wzięłabym się za serial, którego dziś już nie trzeba nikomu zbytnio reklamować. Lecz z drugiej strony – gdybym  ufała najbardziej zapalonym fanom Walking Dead, nigdy nie zostałabym miłośniczką Z Nation. Sprawa jest zagmatwana – musisz polegać na swoim instynkcie, ale nie do końca. Słuchaj innych, jednak nie zawsze. Jeśli w ogóle masz czas na robienie list i zestawień, polecam zrobić dwie:
  1. Rzeczy, które CHCĘ zobaczyć
  2. Rzeczy, warte zobaczenia
Na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że te dwa punkty są identyczne, jednak to nie prawda. Pierwsza lista powinna zawierać bowiem wszystkie teksty (pisząc teksty mam na myśli wszystkie wytwory kultury masowej), które odpowiadają Twojemu dotychczasowemu gustowi, wpisują się w zainteresowania i Twoje małe obsesje. Druga jest natomiast zbiorem, który warto skomponować na podstawie informacji pochodzących z różnych źródeł. Tytuły, które powtarzają się na obu listach powinny być dla Ciebie wskazówką i drogowskazem do pop-satysfakcji.

Jakie to źródła?

Przed wyruszeniem w popkulturową podróż warto zebrać drużynę i poszukać przewodników. Drużyną mogą być użytkownicy forów, na których bywasz, Twoi znajomi. Drużynę cechują podobne zainteresowania, lub po prostu wzajemna sympatia (skoro kogoś lubisz, to zazwyczaj dlatego, że lubicie podobne rzeczy). Przewodnicy zaś, to autorzy blogów, vlogów i podkastów, ludzie „znający się na rzeczy”, żyjący popkulturą. Jest w polskim Internecie kilku naprawdę nieźle obeznanych w temacie, którzy przyciągają duże grono czytelników i widzów.

Jeśli wpisy/filmy jakiegoś autora przypadają Ci do gustu, jeśli w procesie śledzenia jego/jej internetowej działalności zapałałeś do niego/niej sympatią i możesz śmiało powiedzieć, że w sprawach pop ma Twoje zaufanie – to właśnie znalazłeś swojego przewodnika!

 Pora na Przygodę!
Blogerzy często odwalają kawał dobrej roboty, przekopując się przez popkulturową stertę tekstów. Wyszukiwanie perełek to ich pasja, a Ty dzięki temu możesz łatwo te perełki wyłowić.
Podsumowując, aby nie zatonąć w popkulturowym oceanie trzeba opracować sobie strategię. Oczywiście, jej opracowywanie powinno być zabawą, a nie dodatkowym obowiązkiem (choć znam ludzi, którzy radośnie analizują w Excelu każdą część swojego życia). Po prostu warto podejść do tego z głową, by uniknąć frustracji i zniechęcenia.

 

 

Co więc zrobić? 

  • Uświadom sobie, że nie jesteś w stanie być na bieżąco ze wszystkim, co popkultura ma do zaoferowania. Skup się na tym, co sprawia ci przyjemność

  • Daj się czasem namówić na coś nowego/innego

  • Wspólne punkty z listy „Chcę zobaczyć” i „Warto zobaczyć” powinny być ogarnięte w pierwszej kolejności – na pewno trafisz na coś, co cię zachwyci

  • Zbierz drużynę i poszukaj przewodników – dzięki nim nie będziesz osamotniony w popkulturowych poszukiwaniach

 

Enjoy the ride!