Nie znam się, to się wypowiem, czyli rozmowy o serialach, których się nie oglądało

Wszystkiego, co ciekawe i dobre we współczesnej popkulturze, ogarnąć się nie da – to już ustalone. Ale nie czujecie czasem czegoś na granicy zażenowania, zawstydzenia i irytacji, kiedy na pytanie Czy oglądałaś/eś…? odpowiadacie przecząco? Na szczęście jest inne wyjście! Możecie (skutecznie!) blefować.

Niech ten wpis będzie wskazówką, jak rozmawiać o serialu, którego się nie widziało, by po pierwsze: smutna prawda nie wyszła na jaw, po drugie: by możliwie zgrabnie z tematu się wycofać bez narażenia się na pełen dezaprobaty wzrok waszego rozmówcy. Żeby notka nie rozrosła się do niebotycznych rozmiarów, postanowiłam omówić kwestię na podstawie 5 wybranych (i dość popularnych) seriali.  Ale, by kłamstwo było przekonujące, trzeba je nieco urozmaicić – dlatego też, do wyboru pozostawiam wam dwa warianty: na fana oraz na mądralę.
Sukces gwarantowany pod warunkiem, że waszym rozmówcą nie jest Dr Cal Lightman
(serial Magia Kłamstwa)

Gra o Tron
No cóż, przyznać się do nieoglądania GoT, to mniej więcej to samo, co przyznanie się do głosowania na partię rządzącą: ostracyzm, wykluczenie i głębokie rozczarowanie na twarzach znajomych. Kiedy siedzisz przy piwie i temat schodzi na Grę o Tron, masz generalnie przewalone, bo a) być może znajomi zechcą Ci wyklarować, jak genialny to serial, tym samym stracisz przynajmniej 2 godziny cennego czasu, b) w innym wypadku po prostu Cię zignorują, odwracając swoje siedzenia w stronę bardziej zorientowanych w temacie, a Ty spędzisz 2 godziny na przyglądaniu się, jak z Twojego piwa ulatniają się bąbelki. Jak wykręcić się tak, by Twoi rozmówcy nie zorientowali się, że niczym Jon Snow – nic nie wiesz?
Na fana: Wbrew pozorom sposób na fana łączy się z większym lub mniejszym hejtem. Nie ma bowiem bardziej niezadowolonych fanów, niż fani GoT (zwłaszcza niezadowoleni są ci, którzy są jednocześnie czytelnikami książek G.R.R Martina). Możesz więc narzekać, że od IV sezonu to już nie to, co kiedyś (nota bene – to sposób uniwersalny – działa przy wszystkich serialach, liczących więcej niż 3 serie), że historia za bardzo się rozrasta, a Daenerys nadal siedzi w Essos (słówka do zapamiętania!). Jeśli zależy Ci na szybkim urwaniu tematu, polecam uśmiechnąć się przyjaźnie, zbliżyć się do rozmówcy na niezbyt komfortową odległość, po czym wyszeptać mu do ucha: Lannisterowie przesyłają pozdrowieniai niespodziewanie dźgnąć go długopisem między żebra. Minus jest taki, że znajomy najpewniej uzna Cię za wariata, lub – co gorsza! – fana rodu Boltonów.
Na mądralę: Sposób ten wymaga pewnej wiedzy historycznej. Polega on na odejściu od serialu poprzez rozpoczęcie wywodu na temat wojny Dwóch Róż, feudalizmu średniowiecznej Europy oraz Nocy Świętego Bartłomieja. A w ogóle to jaka Gra o Tron? Tylko Maurice Druon i jego Królowie Przeklęci!
Lord Baelish przypomina, że nie warto spać na lekcjach historii.
Ps. Tak naprawdę najlepszy sposób, to zapytanie (z możliwie najlepiej udawanym entuzjazmem) o ulubiony ród. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że Twój rozmówca tak się rozgada, że zupełnie zignoruje wasze milczenie w temacie. Tobie pozostanie tylko kiwanie głową ze zrozumieniem.
Doctor Who
Na fana: Najprostszym sposobem ucięcia dyskusji na fana jest powiedzenie, że masz bzika na punkcie chronologii, więc na razie oglądasz Classic Who. Plus jest taki, że prawdopodobnie nikt z Twoich znajomych nie ogląda starych odcinków, więc w zasadzie dalszej dyskusji nie będzie. Opcjonalnie możesz hejtować Moffata tekstami typu „Blink” był niezły, ale Moffat jako showrunner zupełnie mi nie odpowiada. Teraz DW to nie to, co kiedyś!(Mówiłam? Tekst uniwersalny!). Innym sposobem (który polecam bardzo mocno!) jest rozwinięcie wodzy fantazji i długie dywagacje na temat podróży w TARDIS (TARDIS jest wehikułem czasu i statkiem kosmicznym w jednym. Możliwości są nieograniczone).
Tak, TARDIS to absolutnie najlepszy środek transportu, jaki nigdy nie będzie istniał.
Na mądralę: Zaczynasz klarować swojemu rozmówcy, że figura Doctora jest tak naprawdę uosobieniem brytyjskiego imperializmu. Bo jak to jest, że bohater – biały mężczyzna o brytyjskim akcencie, występuje tu zawsze w roli nauczyciela i zbawcy ludów mniej zaawansowanych niż Władcy Czasu? Wersja dla ścisłowców: rozprawiasz o astrofizyce oraz prawdopodobieństwie skonstruowania czegoś podobnego do sonicznego śrubokręta.
Breaking Bad
Na fana: Przede wszystkim Twoja twarz powinna wyrażać niezmierzony zachwyt. Polecam przypomnieć sobie jakąś ciekawostkę z lekcji chemii, a swoją anegdotkę zakończyć entuzjastycznym okrzykiem Science, bitch! Ogólniki w stylu Boże, ten serial był zajebisty! Najlepszy serial ever! również załatwią sprawę, bez narażania Cię na wchodzenie w jakiekolwiek szczegóły.
Ilustracja poglądowa.
Na mądralę: Wygłoś mowę na temat niesprawiedliwości systemu zdrowotnego w Stanach Zjednoczonych, który doprowadził do tego, że uczciwi obywatele muszą się brać za robienie mety. Ewentualnie wypunktuj rasizm w amerykańskiej popkulturze, bo przecież wszystkie czarne charaktery w serialu to Latynosi.
Supernatural
Na fana: W przypadku tego serialu sposób na fana jest chyba najprostszy: po prostu zacznij wydawać z siebie niekontrolowane dźwięki. Tobie może wydać się to bez sensu, ale uwierz – Twój rozmówca doskonale Cię zrozumie.
To jest właśnie prawidłowa reakcja na hasło „Supernatural”. Zademonstrował: Dean Winchester.
 
Na mądralę: Zbulwersuj się niczym Terlikowski na widok prezerwatyw i utnij wszelkie dyskusje mówiąc, że owszem – serial widziałeś, ale nie masz zamiaru rozmawiać o tak heretyckim widowisku.
House of Cards
Jeśli Twoimi rozmówcami są znajomi, a nie studenci i wykładowcy na uniwersytecie (tak, na uniwerkach też rozmawia się o serialach), a miejscem spotkania jest knajpa, nie zaś sala wykładowa to zasadniczo wystarczy pokiwać głową z uznaniem dla  kunsztu aktorskiego i scenariusza.
Jeśli jesteście trzeźwi, a Twoi znajomi naprawdę chcą rozmawiać na temat polityki zagranicznej U.S.A oraz o inicjatywach legislacyjnych Franka Underwooda to znaczy, że prawdopodobnie spotykasz się ze strasznymi snobami. To nie będzie dobra impreza. Uciekaj.
Naprawdę. Serial jest świetny, ale nie warto tracić imprezy.
Jeśli jesteście pijani i dlatego chcecie rozmawiać o polityce zagranicznej i inicjatywach legislacyjnych Franka Underwooda to wszelkie wskazówki są zbędne. Wszak w Polsce na polityce znają się wszyscy. W waszym stanie upojenia alkoholowego nikt się nie zorientuje, że nie masz pojęcia, o czym mówisz.
Mam nadzieję, że ten poradnik pomoże wam wyjść z niejednej towarzysko niezręcznej sytuacji. A tak na marginesie: w wolnym czasie obejrzyjcie przynajmniej dwa z wyżej wymienionych seriali. Warto.