Wanna pełna… planów na 2018 rok!  

Wanna Pełna Zombie - plany na rok 2018

Z okazji tego, że jest styczeń, czyli początek roku oraz faktu, że Wannie Pełnej Zombie na Facebooku właśnie stuknęło 500 fanów – oto moje plany na rok 2018!

 

Ja wiem. Robienie planów noworocznych to obciach, bo przecież wiadomo, że nic z tego nie wychodzi i w ogóle nie ma sensu się starać. Ale dziś chcę odłożyć na bok mój zwyczajowy pesymizm i cynizm. Bo planowanie to moja specjalność. Czas, by działanie też nią się stało!

 

Wrócić do regularnego pisania

 

To priorytet, oczywiście. No i coś, co nie daje mi spokoju, wywołuje gwałtowne napady wyrzutów sumienia i ataków zażenowania własną, jakże nieprofesjonalną postawą.

 

Zajmuję się w pracy ogarnianiem social mediów i strategii marketingowych. Doskonale więc wiem, jak ważna jest konsekwencja i posiadanie jakiegoś celu w swoich działaniach. Rzecz w tym, że nigdy nie chciałam mieszać swojego „profesjonalnego” podejścia do Internetów z pisaniem MOJEGO bloga. Wanna Pełna Zombie w obecnej formie nie jest komercyjnym projektem, więc niezbyt mi zależało na siedzeniu i planowaniu.  Wydawało mi się, że tematy zawsze się jakoś przyplączą, a entuzjazm nigdy mnie nie opuści. Ale Wannie idzie już 3 roczek i tak sobie myślę, że pora nieco…

 

Przeorganizować kierunek bloga

 

Jest to kwestia, która już od dawna nie daje mi spokoju. Wiecie, idąc tym profesjonalnym podejściem do pisania bloga, zawsze trzeba mieć przed oczami jakiś cel. Dostarczanie czegoś czytelnikowi…

 

wiedzy lub rozrywki.

 

Mogłabym się oszukiwać, że piszę dla siebie, ale to nieprawda. Bo w końcu po to publikuję w Internecie, żeby ktoś to czytał. A jeśli chcę mieć odbiorców, to muszę odpowiedzieć sobie na jedno zajebiście ważne pytanie. Mianowicie – dlaczego ktoś miałby to czytać? Po czytać Wannę skoro można czytać Zwierza? Albo tuzin innych niezwykle merytorycznych blogów o popkulturze?

 

 

W tym roku chciałabym nieco więcej czasu poświęcić na próby scalenia moich dwóch dużych zainteresowań: popkultury i marketingu. Mam zamiar pisać więc o tym, jak wyglądają, oraz jak są odbierane marketingowe akcje wokół dzieł popkultury. Bo przecież – cały czas wokół nas działają wielkie mroczne specjalizujące się w przekonywaniu nas, że w kwietniu musimy iść na Avengers, w każdym domu przydałaby się replika miecza świetlnego (teraz w promocji!), a na Netflixa naprawdę warto wydawać 50 zł miesięcznie. Te wszystkie procesy i wydarzenia wokół filmów/seriali to coś, co chciałabym wziąć na warsztat. Przy okazji, może z tych wpisów będzie płynęła jakaś nauka dla tych, którzy kampaniami marketingowymi się zajmują lub chcą się zajmować?

 

Oczywiście nie zrezygnuję z pisania stricte o filmach i serialach, bo lubię pisać recenzje lub dzielić się rozważaniami na temat wybranych dzieł… ale po prostu uświadomiłam sobie, że nigdy nie będzie to blog, na którym czytelny znajdą oceny najnowszych filmów i nowinki związane z popkulturą.  Po pierwsze dlatego, że – jak pisałam już nie raz w Wannie – nie ogarniam wszystkiego i nie lubię pochłaniać kultury na wyścigi. Po drugie, mimo że oglądam relatywnie sporo nowych rzeczy, to jednak jestem wierna moim ulubionym fikcyjnym światom, co sprowadza się do tego, że ciągle wracam do pisania o TWD, Supernatural i Marvelu. Z resztą – blog nie jest przecież jedynym miejscem, gdzie można dzielić się przemyśleniami. Są jeszcze kanały social. A Wannę można jak na razie obserwować na Facebooku, Instagramie i Twitterze.

 

Grafika i bazgroły w Wannie Pełnej Zombie

 

Trzecim, obok kultury i marketingu filarem Wanny chciałabym uczynić moje próby zostania grafikiem z prawdziwego zdarzenia, a więc pokazywać od czasu do czasu moje prace i wysiłki (pewnie nie zawsze udane). To ważny rok dla mnie, bo z grafiki komputerowej naprawdę chciałabym uczynić źródło mojego szczęścia i zarobków. Być może moja droga od skrobania bazgrołów w zeszytach do robienia projektów stron internetowych okaże się dla kogoś inspirująca. Zwłaszcza dla tych, którzy uważają, że w wieku 27 lat to już za późno i w ogóle czas wybierać drewno pod trumnę.

 

Chciałabym od czasu do czasu dzielić się z wami zawartością mojego szkicownika.

 

Nie jestem jeszcze pewna, w jakich formach ma się pojawiać temat grafiki na blogu – DIY, prezentacji prac, czy artykułów. Ale chciałabym bardzo gdzieś to w Wannę wcisnąć. Zwłaszcza, że lubię rysować zombie, więc wszystko zostanie w rodzinie.

 

W tej chwili Wanna ma trzy główne kategorie tematyczne: Popkulturę, Ludzi oraz Internet i pop marketing. Moje plany blogowe na 2018 to więc nic specjalnie rewolucyjnego. Po prostu chciałabym podejść do popkulturowych tematów trochę inaczej – korzystając (i przy okazji rozwijając) z mojej wiedzy o tym, jak wyglądają dobre kampanie promocyjne i jak działają mechanizmy reklamowej perswazji. Jak wykorzystuje się zombiaki w reklamie? Figurki jakich postaci z Gwiezdych Wojen sprzedają się najlepiej i czy ma to jakiś wpływ na plany kolejnych filmów? Jak Netflix radzi sobie w social mediach? To tylko kilka kwestii, które na blogu chciałabym poruszyć w ciągu tych 12 miesięcy.

 

Rok 2018 rokiem video! Blogi umierają!

 

O tym, że blogi umierają, a przyszłością jest video słyszę średnio raz w tygodniu. Pewnie, ludzie zasadniczo bardziej lubią oglądanie niż czytanie, ale osobiście uważam, że w takich czarnych proroctwach dużo jest przesady. Nie mniej jednak nie mogę ignorować istnienia YouTuba, relacji na Insta i live’ów na Facebooku. Jestem na etapie przekonywania siebie że

 

  • przezwyciężę poczucie skrępowania i zażenowania spod znaku „co ty, kurwa robisz?”
  •  moja odporność psychiczna pozwoli mi poradzić sobie z krytyką
  • mam czas na takie przedsięwzięcia
  • zdołam ogarnąć sprawy montażowe
  • mój smartfon na początek wystarczy

 

Jak widać, wątpliwości i wymówek mam sporo. Może zacznę od małych kroczków i od czasu do czasu wrzucę jakiś krótki film na fanpage lub Instagram?

 

Powoli pracuję – na razie na papierze – nad nowym szablonem bloga.

 

Rozkręcić social media

 

Prowadzenie fanpage’a Wanny daje mi ogrom radości. Mam co prawda (zaledwie) 500 fanów, ale to fani, których chyba każdy admin stron na Facebooku chciałby mieć. W branży social media mówi się, że ilość lajków przestała się liczyć – to, co jest istotne to zaangażowanie fanów. W dobie spadających zasięgów organicznych naprawdę nie mam na co narzekać, bo zasięgi Wanny prawie zawsze wynoszą 80% – 100% ilości polubień i naprawdę nie zdarza mi się post, który uszedłby zupełnie uwadze. Społeczność wokół Wanny, chociaż mała, jest niezwykle aktywna, co codziennie napawa mnie dumą. Zawodowo prowadzę kilka fanpage’y, ale Wanna to coś zupełnie innego i dowód na to, że serce i emocje włożone w projekt to najlepsza inwestycja – lepsza nawet niż kasa na kampanie reklamowe.

 

JEDNAKŻE.

 

Fajnie jak fani i czytelnicy sami znajdą bloga. Ale w tym roku postanowiłam wysłać zombie, by infekowały i zarażały coraz to nowe grupy ludzi (żyjące w błogiej nieświadomości istnienia tego miejsca w sieci). Innymi słowy – chciałabym popracować nad jakąś strategią z prawdziwego zdarzenia dla mojego fanpage’a, podpromować  najlepiej „żrące” posty, trochę więcej gadać z ludźmi i trochę bardziej się rozpychać. 500 to fajna liczba, ale… chciałabym dodać do niej w tym roku jedno 0 więcej.

 

Zamiast podsumowania

 

No dobrze, drodzy czytelnicy. Nie jestem pewna na ile ten artykuł wydał się wam interesujący – w końcu wygląda trochę jak moje osobiste zapiski, które przez przypadek opublikowałam na blogu. Ale ostatecznie naprawdę to wy cały czas obijaliście mi się o głowę, kiedy to pisałam. Serio, fajnie jest pisać dla siebie, ale jeszcze lepiej jest wchodzić w interakcje i mieć pewność, że ktoś tam, po tej drugiej stronie Internetu siedzi. Albo leży – jak ja.

 

Pisanie bloga zawsze jest kompromisem między tym, co chcemy pisać, a tym co ludzie chcą czytać. W tym roku chciałabym ten kompromis wypracować porządnie. Czy posiadanie wielu czytelników i fanów w social mediach jest miłe i podbudowuje ego? Pewnie że tak i byłabym hipokrytką, gdybym zaprzeczała, że mi na tym nie zależy. Pewnie że mi zależy. Ale nie dlatego, żeby zarabiać miliony na blogu – nawet nie zaczęłam się oszukiwać, że to możliwe. Pisanie o kulturze nigdy nie było zbyt dochodowe, więc uspokoję wszystkich, którzy w każdej próbie profesjonalizacji bloga widzą skok na kasę (czytelników i sponsorów) – nie o to w tym wszystkim chodzi (OK., jakby jednak czytał to jakiś obrzydliwie bogaty fan popkultury, to… no, zapraszam na priv). Ja po prostu lubię ludzi, którzy mają podobne zajawki. I chciałabym was wszystkich poznać!  A tym, którzy już się ze mną i zombiakami chlapią w Wannie ogromnie dziękuję. Trzymajcie kciuki, żeby udało się zrealizować chociaż trochę tych planów.

 

PS. Jeśli macie jakieś sugestie lub pomysły związane z rozwojem Wanny (skoro już ustaliliśmy, że dla was to wszystko), śmiało piszcie.